Rejestracje samochodowe

Ministerstwo Infrastruktury ogłosiło niedawno, że nosi się z zamiarem zniesienia obowiązku zmiany numerów rejestracyjnych pojazdu zakupionego w innym województwie. Chodzi o prostą sprawę. Obecnie, jeśli mieszkając w powiecie oświęcimskim (numer rejestracyjny zaczyna się od KOS) zakupię samochód z sąsiedniego powiatu wadowickiego (numer rejestracyjny zaczyna się od KWA), to podczas rejestracji w urzędzie miasta będę zmuszony do zmiany numerów tablic, a co za tym idzie, zapłacenia prawie 200 złotych za nowe.

Uważam pomysł zniesienia powyższego obowiązku za BARDZO DOBRY i KONIECZNY DO WPROWADZENIA.

Tymczasem zauważyć można pewien problem. Ile razy zdarza się, że kierowcę oceniamy po numerze rejestracyjnym? Często mamy przekonanie, że ktoś z rejestracją z innego powiatu jeździ a to gorzej, a to bardziej agresywnie. Ponadto, wjeżdżając do większego miasta samochodem z „obrzeży”, nie możemy liczyć na uprzejmość „miastowych”, a wręcz spotykamy się z wyniosłością ze względu na przynależność do „lepszej” grupy.

Mając i to na uwadze, proponuję całkowicie matematyczne rozwiązanie. Ministerstwo Infrastruktury może zrezygnować z rejonizacji i wprowadzić ogólnopolskie numery rejestracyjne. Opracowałem przykładowy schemat, biorąc pod uwagę następujące założenia:

  • układ numeru rejestracyjnego zostanie ten sam: 3 znaki wstępne (obecnie są to 2 lub 3 litery) oraz 5 znaków (obecnie są to 4 lub 5 znaków),
  • liczba wszystkich możliwych numerów rejestracyjnych musi około dwukrotnie przewyższać liczbę zarejestrowanych obecnie pojazdów (według danych CEPIK z 2017 roku w Polsce zarejestrowanych było około 28 milionów pojazdów – nie licząc pojazdów rządowych, policji, wojska itd.),
  • numer rejestracyjny musi być w miarę łatwy do zapamiętania, więc obok siebie nie może być zbyt dużo cyfr oraz zbyt dużo liter. Często zdarza się, że musimy szybko zapamiętać numer rejestracyjny, a ponieważ ma on zbyt wiele znaków, w pamięci zostaje nam tylko fragment,
  • tworzenie kolejnych numerów tablic nie może być losowy ze względu na prawdopodobieństwo powtórzenia się, zatem ważny jest algorytm – sposób powstawania kolejnych numerów

Tak więc, można zaproponować następujące rozwiązanie:

  • trzy pierwsze cyfry to kolejne liczby trzycyfrowe o niepowtarzających się cyfrach (liczby trzycyfrowe, więc na początku nie może być zera)
  • po tych trzech cyfrach musi być odstęp,
  • kolejne dwa znaki to dwie niepowtarzające się spółgłoski – wykluczam samogłoski, żeby nie powstawały krótkie wyrazy,
  • następnie występować mogą dwie niepowtarzające się cyfry,
  • na ostatnim miejscu wstawiamy samogłoskę (ale tylko spośród A,E,U,Y – żeby I oraz O nie myliły się z cyframi 1 i 0).
  • Przykładowy numer rejestracyjny to 513 WD56A.

Teraz czas na obliczenia:

  • Liczb trzycyfrowych o niepowtarzających się cyfrach jest $9 \cdot 9 \cdot 8 = 648$,
  • Spółgłosek mamy 17, więc dwie niepowtarzające się spółgłoski tworzą $17 \cdot 16 = 272$ wariacji bez powtórzeń, dokładamy do tego liczby dwucyfrowe o różnych cyfrach, których jest $10 \cdot 9 = 90$
  • na koniec jedną z czterech samogłosek.
  • Daje to łączną liczbę 63 452 160 unikalnych numerów, co w zupełności zaspokaja potrzeby na wiele lat.

Mam przy okazji na uwadze fakt, że wielu kierowców będzie chciało pozostać przy dotychczasowym systemie. Na pewno wielu (jak ja) byłoby zainteresowanych uzyskaniem numeru nie związanego z regionem, w którym się mieszka. Nie ma więc problemu. Moja propozycja jest jedynie uzupełnieniem obecnego systemu o numery uniwersalne.

Przemysław Szlagor

Nauczyciel matematyki. Właściciel marki NEO-EDU. Zajmuje się nowoczesnymi rozwiązaniami edukacyjnymi oraz astronomią, fotografią i muzyką, a bierny odpoczynek zamienia na sport oraz e-sport.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.